emocjonalna niewola (wpis dedykowany)

Dedykuję ją wszystkim tym, którzy się pogubili.
Dedykuję ją wszystkim tym, którzy pokrzywdzeni, w rozpaczy, krzywdzą samych siebie.
Dedykuję ją wszystkim tym, którzy chcą na nowo znaleźć drogę do harmonii.

„Jeżeli twój dom wygląda jak rozwalone drzewo kasztanowca, to znak, że trzeba go zmienić”.
Kubuś Puchatek był co prawda Misiem o Bardzo Małym Rozumnku, ale za to posiadał w swoim sercu ogromną Mądrość.
Wy też ją posiadacie, tylko nie zawsze chcecie z niej korzystać.

Dziś trochę smutny temat, bowiem moje refleksje będą dotyczyły nienawiści.
Pisałam wam już niejednokrotnie o mocy sprawczej naszych myśli. Nie zdajemy sobie z tego sprawy, a nawet jeśli zdajemy, to w momentach kiedy dzieje nam się krzywda, mamy skłonność do zapominania o tej znaczącej prawdzie. To nawet naturalne biorąc pod uwagę fakt, jak zostaliśmy wychowani. Nikt w końcu nas nie uczył, że to nasze myśli tworzą naszą rzeczywistość. A może uczył? Tylko niezbyt chcieliśmy tego słuchać.
Ważne zatem, by o tym przypominać.
Każda nasza myśl jest energią, która raz wprawiona w ruch nigdy nie ginie. Energia ta ma konkretną wibrację: wyższą lub niższą, w zależności od tego jakie myśli ją tworzą. Energia ta ma moc spraczą: twórczą lub niszczącą, w zależności od tego, jaka jest jej wibracja.

Każda myśl jest właśnie taką energią. Nawet najbardziej ulotne myśli posiadają w sobie potencjał energetyczny. Im jednak więcej uwagi przykuwa dana myśl, tym jej energia staje się silniejsza.
Słowo jest wzmocnioną myślą. Jest myślą wypowiedzianą. Niejako myślą uformowaną. Dlatego nasze słowa również posiadają energie. Zapominamy o tym tak często, a porzecież na codzień otrzymujemy tego dowody. Słowo może uleczyć, ale może też zranić. Jedno słowo może nas utulić, lub powalić z nóg.
Słowo pisane, jest niejako pieczęcią. Jest energią myśli nie tylko uformowaną, ale wręcz przypieczętowaną. Czy zdajecie sobie sprawę z tego jak wzmacnia się przez to jego potencjał energetyczny?
Pomyślcie sobie o tym przez chwilę.

Pisałam wam już o tym, że jesteśmy jak środek takiej ósemki. Wszystko co od siebie wysyłamy, prędzej czy później do nas powróci. Nie ma przed tym ucieczki. Nie ma od tego wyjątków.
Każda myśl, każde wypowiedziane słowo, każde napisane słowo raz wprawione w ruch, powróci do nas z tą samą wibracją, z jaką je wysłaliśmy. Twórczą lub niszczącą. Jak powróci?
To oczywiste: w postaci DOŚWIADCZENIA.
Bo doświadczenia są najbardziej wyrazistym głosem jakim przemawia do nas Życie. Każde doświadczenie niesie w sobie jakiś skarb w postaci jakieś dla nas nauki. Jeśli nie przyswoimy sobie tego, co powinniśmy, doświadczenie będzie się powtarzać aż do skutku.

Ale co to ma wszystko wspólnego z nienawiścią? Ano bardzo dużo.
W życiu zdarzają się nam różne doświadczenia, które czasami powodują, iż nie rozumiejąc ich, zaczynamy nienawidzić.
Ktoś nas porzucił. Ktoś okłamał. Zdradził. Wyparł się nas. Czujemy się oszukani, skrzywdzeni, rozgoryczeni.
Naturalne jest, iż cierpimy. Trzeba jednak zrozumieć, iż cierpienie nie jest siłą, która uderza w nas z zewnątrz od nie-wiadomo-kogo. W każdym ciepieniu, kryje się energia, którą sami wcześniej wysłaliśmy.
Możemy sobie obwiniać za nasze cierpienie innych, okoliczności zewnętrzne, przypadki i co tam jeszcze będziemy chcieli. Prawda jest jednak taka, że cierpienie jest jedynie konsekwencją naszych własnych wyborów.
Nie zawsze z tego życia.

Tak, jest takie coś jak prawo karmy i niezależnie czy w nie wierzymy, czy też nie, podlegamy mu wszyscy. To nie jest żadna idea oparta na zasadzie kar i nagród. To nie jest tak, że za złe czyny (grzechy) będziemy teraz lub w przyszłym wcieleniu ukarani, a za dobre wynagrodzeni. To nie tak.
Jesteśmy tu po to, by nasza dusza mogła wzrastać. My jesteśmy tą duszą. Każdy nasz wybór niesie ze sobą konsekwencje. Każda konsekwencja niesie w sobie możliwość nauki. Każda nauka to kolejna szansa na wzrastanie. Ot i tyle.

Wracając do naszej przykładowej sytuacji.
Ktoś nas porzucił. Ktoś okłamał. Zdradził. Wyparł się nas. Czujemy się oszukani, skrzywdzeni, rozgoryczeni. Możemy jakoś przepracować w sobie ten żal, co oczywiście wymaga czasu, lub możemy dać się mu zniewolić.

Przepracowanie – da nam wolność. Najskuteczniejszą formą jest akt wybaczenia, ale do tego potrzeba wiele odwagi. No i w zależności od człowieka będziemy potrzebowali na to mniej lub więcej czasu. Być może potrzebować będziemy też zaczepienia w jakieś pozytywnej energii: niech to będą nasze pasje, nasze zainteresowania, cokolwiek, co nas oderwie od tego żalu. Czynimy wielki krok naprzód w momencie, kiedy decydujemy się na owo oderwanie.
Najgorsze co możemy jednak uczynić, to kiedy zamiast oderwania wybieramy niewolę.
Kiedy bez ustanku skupiamy się na żalu w sobie, na poczuciu krzywdy, na goryczy, to jesteśmy na najprostszej drodze do tego, by zacząć nienawidzić.

Nienawiść zakrada się podstępnie. Niby jej nie chcemy, a jednak któregoś dnia ona po prostu jest. Zdziwienie? Przecież podlewaliśmy ją sumiennie, dbaliśmy by wyrosła. „Kiedy?” – zapytacie. Ano właśnie wtedy, kiedy nasze myśli tak intensywnie skupiały się wokół naszego poczucia krzywdy i żalu. Nienawiść jest jak plaga korników, która zeżre nas od środka. Jeśli myślicie, iż pomoże wam się ona uwolnić, od obiektu waszej nienawiści, to jesteście w grubym błędzie.
Nic bardziej nie wiąże jak właśnie nienawiść. Nic bardziej nie niszczy nas samych jak właśnie nienawiść.

Chcecie, żeby on/ona poczuł się nieszczęśliwy. Chcecie, by pożałował.
Jak mógł tak was zostawić, porzucić, okłamać, zdradzić, oszukać?
Jak może po tym co kiedyś was łączyło teraz udawać, że was nie zna?
Jak on/ona tak może? Niech za to też będzie mu źle.
Myślicie tak. Wypowiadacie te myśli. Zapisujecie je nawet może.
Co robicie? Wysyłacie w kosmos ogromną energię o niskiej wibracji, która zwielokrotniona zatoczy swój krąg i do was powróci. Uderzy w was z wielką siłą.
Wasze życzenia, by teraz jemu/jej było źle się nie spełnią. To nie ciemna magia voodooo. Nie wbijaliście szpileczek w kukiełkę czyniąc to bez waszego emocjonalnego przywiązania.
To właśnie wasze emocje wiążą was z waszą „ofiarą” tak bardzo, że owa siła niszcząca zamiast w nich, uderzy w ostateczności w was samych.
Nienawiść nie unieszczęśliwia tego, w kogo jest wymierzona.
Nienawiść unieszczęśliwia tego, kto nienawidzi. Niszczy jego duszę od środka.
Jest jak plaga korników, które wyjadają od środka drzewo.

Decydując się na nienawiść, zakładacie na siebie samych największe kajdany, jakie człowiek może sobie nałożyć.
Decydując się na nienawiść, niszczycie samych siebie. Niszczycie to, co w was dobre, piękne.
Decydując się na nienawiść, skazujecie się na doświadczanie nieszczęścia i samotności.

I jeszcze jedno:
Może to okrutne co teraz napiszę, ale decydując się na nienawiść po prostu pokazujecie, że nigdy nie kochaliście. Pomyliliście miłość z przywiązaniem, z uzależnieniem.
Jeśli wasza miłość zamienia się z jakichkolwiek powodów w nienawiść, miłością nigdy nie była.
Miłość po prostu jest Miłością. Miłość nie zamienia się na coś innego. Miłość nie ginie. Ona jest.

„Jeżeli twój dom wygląda jak rozwalone drzewo kasztanowca, to znak, że trzeba go zmienić”.
Dlaczego pokazuję wam te mądre słowa Puchatka?
Bo nigdy nie jest za późno na to, byśmy zbudowali sobie nowy dom. Nigdy nie jest za późno na to, byśmy uwolnili się z kajdan jakie stwarza nienawiść. Nigdy nie jest za późno na to, by zacząć wysyłać w świat inne energie, które na nowo pomogą nam tworzyć, zamiast niszczyć.

To od was zależy co WYBIERACIE.

Wszystkim tym, którzy cierpią i którzy się pogubili, życzę by jak najszybciej znaleźli w sobie odwagę do tego, by się uwolnić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.