moja galeria – Ławka

„Ławka” (2011), akryl na drewnie

Jednak wczoraj ją skończyłam malować. Babranie się w farbach to jedna z tych rzeczy, które po prostu uwielbiam. Umówiłyśmy się z Roxi na nazwijmy to „wymiankę”. Ja dla niej miałam zrobić skrzyneczkę, ona dla mnie kolczyki – niespodziankę. Malowanie tej skrzyneczki mi samej sprawiło wiele radości, mimo że powstawała naprawdę na raty. Mam nadzieję, że i Roxi będzie się z niej cieszyć.

Najpierw przez wiele dni powstawał środek. To właśnie z nim mi tak opornie szło, bo co chwilę musiałam sobie przerywać. W konsekwencji te zielenie zapełniały się tam chyba przez tydzień.

Wczoraj wreszcie z zapałem mogłam się zająć malowaniem wieczka. Nie myślcie, iż jestem taka zdolna. Uwielbiam malować i może mam jakiś tam talent. Ale mój talent jest zupełnie niewyszkolony. Poza tym brakuje mi często pomysłów.  Jak namalować ten kawałek ogrodu podglądałam w pewnej niemieckiej gazecie dla amatorów malowania. Właściwie myślę sobie, że z taką gazetką każdy z was namalowałby coś podobnego z łatwością.
Przyznaję się zatem bez bicia, że i motyw nie zrodził się w mojej głowie, a i wykonanie po prostu zgapiłam od zdolniejszych. Ale ważne, że się udało.

(zdjęcie z mojego bloga na pingerze)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.