to ode mnie zależy jakie będzie moje jutro

Prawo Karmy, czyli prawo przyczyny i skutku jest dla przeciętnego człowieka Zachodu mało zrozumiałe, może nawet zupełnie nieznane. A przecież właśnie to prawo rządzi naszym życiem…

Cały wszechświat jest przejawem energi. Jest ona w nieustannym ruchu, w ciągłej przemianie. Prawo Karmy jest duchowym odpowiednikiem trzeciego prawa Newtona, która mówi, że każdej akcji towarzyszy odpowiednia reakcja.

„Co posiejesz to zbierzesz” – mówi stare porzekadło. I tak właśnie jest. Możemy być pewni, że każdy okruch miłości jaki wysłaliśmy, wróci do nas. Tak samo jak wróci każde z cierpień, które zadaliśmy. Z tej samej lub najprawdopodobniej z innej strony, prędzej czy później, w tym lub w przyszłym życiu. Ale wszystko to wróci. Innymi słowy, jakiekolwiek emocje wzbudzam u innych, ostatecznie staną się one moim doświadczeniem.

Nie chcę tu rozpisywać się nad teoriami. Nie moim zamiarem jest wyjaśnianie czy polemizowanie na temat Karmy. Jeśli ktoś poczuje się zainteresowany, może poczytać na ten temat dużo więcej. W necie znajduje się wystarczająco wiele artykułów.
Tak tylko sama dla siebie sobie głośno rozmyślam…

Kiedy przyglądam się swemu życiu, to skutki działania prawa karmy widzę na każdym kroku. O ileż mniej bolesnym byłyby moje doświadczenia, gdybym dokonywała częściej bardziej świadomie swoich wyborów.

Moje obecne doświadczenia są jedynie konsekwencją moich wczorajaszych wyborów. Jest mi źle, jestem smutna, dzieje się coś nie tak – to konsekwencja tego, że ja sprawiłam wcześniej komuś smutek. Nie patrzę na to jak na karę za grzech. W świecie duchowym nie ma grzechu ani tym bardziej nie ma kar. Są jedynie nieodpowiednie wybory i ich konsekwencje. Po co to?
Byśmy nauczyli się prawidziwe kochać. Byśmy urzeczywistnili siebie jako Miłość.
Tylko po to tu jesteśmy.
Wszystko co wybieram dziś – każda myśl, każde słowo, każdy czyn – wszystko to kształtuje moje doświadczenia w dniu jutrzejszym.

Żyć świadomie to właśnie wybierać świadomie. Daleko mi do tej doskonałości, jednak uczę się tego, każdego dnia trochę więcej…

Nadal jestem bardzo emocjonalną Bafką, popełniającą wiele, wiele błędów. Ale przyglądam się sobie. I uczę się świadomie żyć.
Jest we mnie mniej buntu, a więcej akceptacji. Jest we mnie mniej dumy, a więcej pokory.
Jest we mnie mniej pretensji, mniej poczucia krzywdy, mniej gniewu, a więcej zrozumienia i dystansu…

Uczę się tego każdego dnia. Niektóre lekcje muszę przerabiać po kilka razy, zanim naprawdę do mnie dotrze prawdziwe ich znaczenie.
Mimo wszystko wiem, że to co mnie spotyka, jest tylko odzwierciedleniem energii, które ja sama wprawiłam w ruch.

Uświadomienie sobie własnego wkładu bywa oczyszczające. Pozwala uwolnić się od żalu do innych, pozwala wybaczyć.

Chcesz i ty, by twoje jutro było bardziej świetliste niż twoje wczoraj?
Stań się świecą, już teraz.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.