moja galeria – dla Sebastiana

Ten obraz powstał dla Sebastiana prowadzącego blog Szepty Kniei  i stronę na fb pod tą samą nazwą. Pierwszy raz od czerwca wyciągnęłam sztalugi i farby akrylowe. Lubię tę ich kremową konsystencję, ledwie ledwie wyczuwalny zapach i tą radość kiedy zanurzam w nich pędzel. Przez cale lato malowałam jedynie akwarelkami w szkicowniku, ale ten obraz dla Sebastiana tak bardzo się prosił już o namalowanie, że nawet choroba mnie by nie zatrzymała. I jakimś sposobem magicznym Sebastian właśnie i drzewa spowodowali, że z największą radością na nowo farby akrylowe wyciągnęłam. I na nowo zachwycałam się sama tą magia jaka się zadziewa, kiedy siadam przed białym płótnem na sztalugach i nie wiem jeszcze co powstanie, tylko pozwalam się prowadzić.

Kobalt, ultramaryna, fiolet, coelin i trochę turkusu. I ta magia, która zadziewa się potem.
Ta magia jest w moim sercu.

dla Sebastiana – (20139, akryl na płótnie, 50 x 70 cm

i zbliżenia

źródła – skąd czerpię informacje do swoich wpisów o zwierzątkach

No właśnie, dobre pytanie. Nie jestem w stanie wymienić wszystkich źródeł, bo tak naprawdę składają się na to liczne przeczytane przeze mnie wpisy z internetu, książki, obejrzane dziesiątki filmów przyrodniczych o zwierzętach, a w głównej mierze moje własne „odbiory” (jakkolwiek je nazwać: telepatyczne czy w stanie zmienionej świadomości).

Zasadniczno we wszystkich wpisach na początku podaję informacje ogólne dotyczące danego zwierzątka i są one zaczerpnięte najczęściej z wikipedii. Potem kiedy piszę już sam przekaz, to jest to zlepek (bardzo ubogi zresztą) tego, co na przestrzeni lat wyczytałam i zobaczyłam w sensie dosłownym czyli fizycznym oraz też metafizycznym.

Załączam tutaj listę książek, które były mi źródłem wiedzy i inspiracji. Wiele z nich nie ma polskiego wydania, zatem podaję według tytułów niemieckich, bo w tym języku je sama czytałam. Do niektórych tych lektur pisałam też moje wrażenia po przeczytaniu – recenzje te również podlinkuję. Listę tę będę systematycznie poszerzać, bo wciąż książki o zwierzętach należą do jednych z moich ulubionych.

„Piąta umowa” – Don Miguel Ruiz, Don Jose Ruiz, Janet Milis

„Piąta umowa” jest dopełnieniem treści wydanego 12 lat temu bestsellera „Cztery Umowy”. Don Miguel Ruiz przypomina owe cztery zasady, proste, ale głęboko przekształcające sposób myślenia o sobie i działania. W drugiej części, wraz z synem Don Jose Ruizem, prowadzą czytelnika na jeszcze głębszy poziom świadomości własnej mocy wewnętrznej.
„Piąta umowa” dotyczy postrzegania całości świata oczami prawdy. Dzięki praktykowaniu jej możemy kształtować swoje życie w prawdzie i brać za nie odpowiedzialność. Zmienia się nasz świat wewnętrzny a pod jego wpływem coraz szerzej świat wokół nas. W ten sposób autorzy zapraszają każdego z czytelników do budowania świata prawdy, harmonii i miłości.”
Kolejna mała książeczka, zawierająca w sobie skarb. Podobało mi się, iż autor najpierw na nowo powrócił do opisanych w swojej poprzedniej książce pierwszych czterech umów i ponownie je wyjaśnił. Bardzo mi pomogła owa przypominajka. Dzięki niej łatwiej było mi uchwycić i zrozumieć umowę piątą. No i co tu dużo pisać, naprawdę książeczka może nie jest jakaś superaśnie napisana, ale jak najbardziej warta była przeczytania.

„Droga artysty. Jak wyzwolić w sobie twórcę” – Julia Cameron

„Wszyscy jesteśmy artystami, choć często brakuje nam odwagi, by realizować swoje marzenia. Julia Cameron, była żona reżysera Martina Scorsese, scenarzystka, pisarka, kompozytorka, reżyserka i dziennikarka, od dwudziestu lat uczy ludzi na całym świecie, jak pozbyć się twórczych blokad i robić to, co się naprawdę kocha. Jej autorska metoda, 12-tygodniowy kurs odkrywania własnej kreatywności, pomogła przebudzić twórcze ja nie tylko wielu wątpiącym w siebie artystom, ale również tysiącom niezwiązanych ze sztuką osób, które po prostu chcą żyć z pasją.”
Ta książka nie jest tylko do przeczytania, ale do przerobienia.
Miałam to szczęście, iż przerabiałam ją nie samotnie, a w gronie cudownych kobiet. W zasadzie przekształciło się to w przepiękną podróż odkrywania siebie. Tytuł książki jest może mylący, bowiem tak naprawdę nie jest to lektura jedynie dla artystów, ale właściwie dla każdego. Zadań do przerobienia na każdy tydzień jest tak dużo, że nie wiem czy komuś udało się wykonać wszystkie. Ale nawet jeśli zrobimy tylko część, to i tak czekają nas wspaniałe odkycia. Powróciły dawno zakopakne i zapomniane marzenia. Pojawiały się też całkowicie nowe. Odkryłam dzięki tej książce nowe dla mnie ścieżki i jakże fajne nowe formy wyrazu. No i właściwie mogłabym wymienić jedynie same plusy. Bo rzeczywiście po „Drodze artysty” moja własna Droga Artysty nabrała zupełnie innej jakości. Jestem pełna wdzięczności za tą podróż. Dziękuję ci Julio za tę przepiękną książkę.

moja galeria – Bafkowy świat – przemiana

Był sobie obraz. Od kilku lat wisiał u mnie na scianie. I nagle poczułam bardzo bardzo mocno, że muszę go przemalować.

taka transformacja

Wow. To był przepiękny proces. Zmiany są nie tylko na obrazie ale i we mnie. Niesamowita synchronizacja też z tym, co akurat się zadziewa u mnie. Jestem taka wdzięczna samej sobie.

„Bafkowy świat – przemiana” (20139, akryl na płótnie, 50 x 70 cm

I pierwszy raz mój tygrys wyszedł mi naprawdę tak jak chciałam

 

„Cztery umowy” – Don Miguel Ruiz

„Cztery umowy to wyjątkowy przewodnik po drodze do prawdziwej wolności i harmonii. Autor odkrywa źródło przekonań i zachowań, które nas ograniczają i odbierają prawdziwą radość życia i opierając się na mądrości starożytnych Tolteków, podaje skuteczne sposoby, które z dnia na dzień mogą odmienić życie każdego z nas. Niby oczywiste, a jednak często nieuświadomione zasady będące umowami, które powinniśmy zawrzeć sami z sobą, stanowią klucz do prawdziwego spokoju ducha i szczęścia.”

Przekaz tej niewielkich rozmiarów książeczki jest bardzo cenny i z pewnością może pomoc niejednemu człowiekowi. Dla mnie samej też było to ważną i wartościową przypominajką.
Sam sposób przekazania tych treści – bardzo prosty i wręcz taki, jakby opowiadał o tym zwykły chłop . Ale może właśnie o to chodziło, bo mądrość zwykle ukryta jest w prostych słowach, prostych sprawach. Jednak przyznaję, iż w tym przypadku jakoś nie do końca mnie ona ujęła owa forma.  Nie umiem nawet określić dlaczego. Nie mniej jednak jestem wdzięczna za to, że ta książeczka trafila do mnie właśnie teraz.

moja galeria – Biały Paw

Tydzień bez czytania spowodował, że zaprzyjaźniłam się z pewną weną. I tak pojawił się biały paw. Bo chociaż pilniejsze rzeczy mam do malowania, to on po królewsku się rozsiadł i domagał się pierwszeństwa. No to jest.

„Biały Paw” (2019), akryl i pasta strukturalnana płótnie 60 x 80 cm
 w przybliżeniu

„Kamień przeznaczenia” – Barbara Wood

polski tytuł: „Kamień przeznaczenia
tytuł oryginału: „The blessing stone”
niemiecki tytuł: „Kristall der Träume”

„Błękitny kamień, magiczny kamień o niespotykanym odcieniu… Powstał w niezmierzonych głębinach kosmosu, by poprzez galaktyki i mgławice dotrzeć do Ziemi. To ten kamień sto tysięcy lat temu ocalił życie Wysokiej i jej plemienia, dał mądrość prakobiecie Laliari, oświecił jej potomka Awrama, obdarzył wiarą Rzymiankę Amelię i natchnął odwagą przeoryszę Winifredę, Katharinie zaś dał siłę na poszukiwanie ojca w dalekim, obcym świecie. To dzięki niemu ziściło się pragnienie Brigitte Bellefontaine, a Mathew Lively stał się panem swojego przeznaczenia. Teraz błękitny kamień leży na wystawie małego sklepiku w Kalifornii, wśród kart do tarota i tandetnych świecidełek. Gdybyś poczuł, że potrzebna ci jest wewnętrzna siła, odwaga lub mądrość, wejdź do sklepu, popatrz na kamień, weź go do ręki i przekonaj się, co ci powie. Właściciel chętnie sprzeda go za rozsądną cenę… odpowiedniej osobie.”

Natłok zajęć spowodował, iż czytanie zeszło mi trochę na plan dalszy. Cóż mogę napisać. Chociaż Barbara Wood jest jedną z moich ulubionych pisarek, to ta powieść jakoś mnie nie zachwycila. Każdy rozdział to inna historia, inni bohaterowie, inna epoka. Tym samym nie bardzo miałam szansę by się z którąś postacią bardziej polubić. Ogólnie nie było źle, ale nie porwała mnie ta lektura, nie zachwyciła, ani nawet nie wzbudziła emocji. Ot taki przeciętniak na moich książkowych półkach.

 

zwierzęta mocy – płaszczka

źródło zdjęcia: http://imagenes.4ever.eu/

Płaszczki to ogólna nazwa chrzęstnoszkieletowych ryb morskich (z wyjątkiem słodkowodnej rodziny Potamotrygonidae) o płaskim, dyskowatym kształcie ciała. Do płaszczek zaliczane są drętwy, ogończe, raje, manty i orlenie. Nazwa płaszczek wynika z ich charakterystycznego, spłaszczonego ciała z szerokimi, silnie rozwiniętymi, zachodzącymi swoją podstawą na głowę płetwami piersiowymi, ułożonymi w płaszczyźnie poziomej, tworzącymi z całym ciałem kształt rombu lub dysku.
Otwory skrzelowe i oczy znajdują się u nich na grzbietowej stronie ciała. Na spodniej stronie natomiast umieszczony jest otwór gębowy oraz 5 par szczelin skrzelowych (jedynie Hexatrygonidae posiada 6). Większość gatunków posiada elektroreceptory. Niektóre potrafią wytwarzać prąd elektryczny (drętwy). Długi ogon u wielu gatunków zakończony jest kolcem jadowym, często z haczykami (ogończe).
U płaszczek zapłodnienie odbywa się w ciele samicy, dzięki czemu zwiększa się szansa na przetrwanie potomstwa. Niektóre gatunki są żyworodne, a niektóre rodzą się z jaj. Zwykle składają tylko od 1 do 10 jaj.
Płaszczki są rozprzestrzenione w ciepłych i tropikalnych wodach całego świata. Zwykle prowadzą przydenny, często nocny tryb życia. Niektóre zakopują się w podłożu.
Podczas pływania ryby te wyglądają jakby latały i pewnie dlatego często nazywane są archaniołami lub aniołami mórz i oceanów.

źródło zdjęcia: http://imagenes.4ever.eu/

Kiedy w naszą przestrzeń wpływa swoimi płynnymi ruchami płaszczka, jako zwierzę mocy przynosi nam ona oczyszczenie na wielu poziomach, ale przede wszystkim uczy nas zachowania swoistej równowagi w naszych relacjach z innymi. Nadchodzi czas dużych zmian. Zmian w nas samych. Nie pojawiają się one tak z niczego, ale my sami je przyciągnęliśmy. Już od dłuższego czasu małymi kroczkami przybliżaliśmy się do tego momentu. Momentu działania, nowych decyzji i wyborów stawiania się dla nas samych. Może właśnie teraz wprowadzamy w życie jakieś nowe nawyki. Może zaczynamy praktykować medytację, uprawiać jakieś sporty lub odkrywamy nową pasję. Cokolwiek by to nie było, zmiany w nas samych pociągają zawsze zmiany na zewnątrz nas. Kiedy zaczynamy kroczyć jakąś nową ścieżką, na którą prowadzi nas głos naszej duszy, wchodzimy w inne wibracje, stajemy się inną wibracją. Niektóre rzeczy przestają już z nami rezonować. Niektóre relacje stają się męczące, ograniczające lub po prostu już nie z naszej bajki. W takich fazach życia zupełnie naturalne jest, iż mamy potrzebę wycofania się z jakiś znajomości i bycia po prostu z samym sobą. Płaszczka przybywa nam jako wspaniały duchowy towarzysz, który wspomoże nam zachować równowagę. Z jednej strony uczy nas zadbać o naszą nową przestrzeń i szacunek wobec naszych granic, z drugiej nie pozwala, byśmy się za bardzo izolowali od innych lub o nich zapominali. Wciąż jesteśmy częścią wspólnoty, w której żyjemy. Płaszczka pokazuje nam jak poruszać się w kolektywnych polach uczuć, do których należymy jako członkowie rodziny, przyjaciele, koledzy w pracy czy chociażby sąsiedzi. Uczy nas współodpowiedzialności i harmonijnego współistnienia z innymi. Dodaje nam odwagi i zdecydowania, abyśmy nie pozwolili ani naszym partnerom, ani nikomu innemu wchodzić z brudnymi buciorami w naszą świętą przestrzeń lub zagłuszać głosu naszej duszy. Jednak uczy nas jak dbać o nasze granice pokojowo i z poszanowaniem zarówno nas samych jak i innych.
Płaszczka zwiększa naszą umiejętność rozeznania w sytuacji. Jej lokalizatory pomagają nam wczuć się głębiej w położenie każdej ze stron, namierzyć to, z czym naprawdę mamy do czynienia i dzięki temu lepiej rozpoznać co powinniśmy uczynić, by pokojowo i jak najbardziej harmonijnie rozwiązać dany problem lub konflikt.

Wiele płaszczek (drętwy, ogończe i raje) prowadzi przydenny tryb życia zagrzebując się często w piasku. W ten sposób przypominają nam one o połączeniu z ziemią i opiece jaką obdarza nas Gaja. Ziemia jest naszą matką. W wymiarze fizycznym, na niej się rodzimy, na niej trwamy i do niej powracamy. Zawsze możemy prosić ją o pomoc, o wsparcie i oddać jej nasze troski czy ciężary. Płaszczka uczy nas jak owy kontakt z Ziemią nawiązać, ale również jak o niego dbać i go podtrzymywać. Dzięki temu połączeniu łatwiej będzie ugruntowywać nam nasze pomysły, abyśmy mogli spełniać marzenia. Ale także pomoże nam to w sytuacjach, które wyzwalają w nas silne emocje, pozostać przy ziemi, abyśmy nie pozwolili się im zaślepić i ponieść gdzieś daleko od naszej ścieżki.

Z drugiej strony płaszczki uczą nas lekkości i swobody, z jaką możemy płynąć przez życie. Manty i orlenie unoszą się w toni wodnej poruszając silnie umięśnionymi płetwami piersiowymi podobnie jak ptaki w locie poruszają skrzydłami. Ponadto lubią wyskakiwać ponad powierzchnię wody. Pokazują nam w ten sposób, iż warto czasem wyskoczyć nieco wyżej. Pozwolić się porwać entuzjazmowi, radości, poczuć wiatr we włosach, pobujać odrobinę w obłokach lub zwyczajnie zrobić coś szalonego i ekscytującego. A przy okazji, kto wie, czy właśnie tam, kiedy uniesiemy się do góry i nabierzemy nowych perspektyw, nie zrodzą się w naszych głowach najlepsze pomysły, nie zawitają do nas najwspanialsze idee i nie wejdą do naszych serc najlepsze weny. Płaszczka w cudowny sposób pokazuje nam, że warto czasem wyskoczyć ponad powierzchnię, by umożliwić narodzić się w nas nowym „dzieciom”.


ciemna strona: Płaszczka wskazuje na nadmierne samotnictwo, skłonność do ukrywania się, wyobcowania, chowanie się w sobie, unikanie spotkań i dzielenia się z innymi, przesadną ostrożność i niedowierzanie.


źródło zdjęcia: http://imagenes.4ever.eu/

Jeśli płaszczka jest twoim zwierzęciem mocy wtedy:
* Jesteś towarzyski, rodzinny i masz mocno wykształcone poczucie wspólnoty.
* Potrafisz jednak dbać o swoje granice i nie pozwalasz nikomu naruszać swojej świętej przestrzeni.
* Jesteś wrażliwy i emocjonalny, jednak nie pozwalasz by emocje cię zaślepiały.
* Starasz się zawsze znajdować pokojowe i harmonijne rozwiązania dla konfliktów czy problemów.
* Masz dobre wyczucie do różnych spraw.
* Od czasu do czasu pozwalasz sobie na radosne „szaleństwa” lub inne skoki ponad „powierzchnię”.

źródło zdjęcia: http://imagenes.4ever.eu/

Płaszczka obdarzy cię szczególnym wsparciem jeśli:
* Znajdujesz się w fazie zmian i nadmiernie wycofujesz z życia towarzyskiego, unikając spotkań z innymi lub nawet stałeś się samotnikiem, mimo że wiesz, iż nie jest to dla ciebie dobre.
* Nie potrafisz powiedzieć „nie” i chcesz się nauczyć większej asertywności.
* Uczysz się stawiania granic i dbania o swoją przestrzeń.
* Chcesz lepiej zrozumieć, głębiej poznać, mieć szerszy ogląd jakieś sytuacji.
* Chciałbyś czasem pozwolić sobie na jakiś skok ponad „powierzchnię”, ale hamuje cię zbytnia ostrożność i potrzebujesz więcej odwagi oraz spontaniczności, by dać się ponieść impulsom.


źródło zdjęcia: http://imagenes.4ever.eu/

ciekawostki:
* Największa płaszczka to manta, zwana diabłem morskim. Może osiągnąć 5 m długości i 9 m rozpiętości płetw. Największe okazy ważą nawet 3 tony. Nowo narodzony diabeł morski może ważyć nawet 20 kg i mierzyć 1 metr szerokości. Młode przychodzą na świat podczas wyskakiwania samicy ponad powierzchnię wody.
* Najmniejsza płaszczka to gatunek z rodziny Narcinidae. Osiąga on ok 50 cm długości.
* Drętwy mają narządy elektryczne, które potrafią wytwarzać impulsy o dużym napięciu elektrycznym (około 300 V). Narządy te znajdują się na dysku za oczami. Drętwy są zdolne porazić śmiertelnie nawet człowieka.
* Starożytni Rzymianie stosowali okłady z małych okazów drętw na bolące kończyny i głowy. Wspomina o tym rzymski pisarz Plutarch. Chorą osobę zawożono na plażę, gdzie nogi chorego układano na rybie. Wytwarzany przez drętwę impuls elektryczny uśmierzał ból.
* Raje składają duże jaja otoczone rogową kapsułką z wieloma wyrostkami, która przynajmniej na cztery miesiące a często i dłużej jest powłoką ochronnych dla młodych. Wyrzucane często na brzeg puste jaja rajowatych mają bardzo specyficzny wygląd i są przez to nazywane portmonetkami syreny lub portmonetkami diabła
* Słodkowodna ogończa może osiągać łącznie z ogonem nawet i 5 m długości. Jest to jedna z największych słodkowodnych ryb świata.


Płaszczka w moich obrazach